wtorek, 22 grudnia 2015

Memories 2013

 

Robiąc porządek na komputerze, natrafiłam na zdjęcia z minionych wakacji. Wzięło mnie na wspominki i postanowiłam podzielić się z Wami częścią tego, co miałam okazję zobaczyć i przeżyć.

ZAKOPANE 2013







Ludzie wyglądający jak pan ze zdjęcia przykuwają na Krupówkach najwięcej uwagi. Przebrani w najprzeróżniejsze stroje, wcielają się w postacie, którymi rozbawiają przechodniów i choć na chwilę pozwalają magicznie zatrzymać czas. Najczęściej stoją nieruchomo do momentu, kiedy ktoś wrzuci monetę do koszyczka. Wtedy zaczyna się prawdziwe przedstawienie. W końcu wydaje Ci się, że spędziłaś koło nich 2 minuty, a w rzeczywistości mija ich 10.















Droga na Kasprowy Wierch. Prawdopodobnie jedna z najcięższych ścieżek, jakie musiałam do tej pory pokonać w swoim życiu. Przyznaję, był pot i łzy. Być może komuś wyda się to śmieszne, bo jak można płakać w górach, ale gdy idziesz dwie godziny, w pełnym słońcu, z pustą butelką po wodzie, a szczytu wciąż nie widać i ewidentnie jeszcze do niego daleko, a sił z każdą chwilą ubywa, masz ochotę tylko na dwie rzeczy- zawrócić lub siąść i płakać, bo nie chcesz zawieść samego siebie i podświadomie czujesz że dasz radę, a ciało odmawia posłuszeństwa. W końcu zbierasz się w sobie i  docierasz do upragnionego celu- NA SZCZYT!!! I co w tym wszystkim najśmieszniejsze? Tam też zaczynasz płakać :D Tym razem dlatego, że widok, który widzisz jest tak cudowny, że przekracza Twoje najśmielsze marzenia i zdajesz sobie sprawę jak blisko byłeś poddania się... Teraz wiem, że było w 100% warto i chciałabym przeżyć to kolejny raz :)




Wyprawa na Polanę Rusinową to zupełne przeciwieństwo drogi na Kasprowy Wierch. Miła, prosta i przyjemna. Ścieżka pomiędzy drzewami gwarantowała powiew rześkiego wiaterku, dzięki czemu nawet wysoka temperatura nie była dla nas problemem. Widok z polany- nieziemski. Gdzie się nie obrócisz GÓRY, GÓRY i jeszcze raz GÓRY... 











 Ostatnia seria zdjęć pochodzi z wyprawy do Doliny Pięciu Stawów. O dziwo, droga choć dłuższa, niż na Kasprowy Wierch, była o wiele przyjemniejsza, bo przez jej większość szliśmy pomiędzy drzewami i krzakami. Tę wyprawę zapamiętam z tych wszystkich najbardziej... Po drodze największy wodospad w Polsce- Siklawa, a u celu stawy. Widok nie do opisania, to trzeba przeżyć i zobaczyć. Jestem bardziej niż pewna, że tę wędrówkę przeżyję kiedyś jeszcze raz. Widząc końcowy odcinek szlaku prowadzącego do Stawów, podobnie jak w przypadku Kasprowego Wierchu miałam chwilę zawahania- Czy dam sobie radę? Płaskie i strome kamienie niesamowicie działały na i tak wybujałą wyobraźnię, ale po raz kolejny udowodniłam sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych oraz, że jestem w stanie pokonać swoje największe lęki i obawy!!!

Brak komentarzy: