środa, 10 czerwca 2015

Początek

 
Początek moich wakacji był przecudowny. Pogoda dopisała, atmosfera Trójmiasta jak najbardziej się udzieliła, obecność morza i świetnych kompanów udoskonaliła ten wyjazd i zapisała w moim życiu kolejną cudowną przygodę.




Pierwszego dnia odwiedziliśmy ZOO. Za każdym razem,gdy jadę do Gdańska jakimś magicznym sposobem znajduję się ogrodzie zoologicznym :D Jest to miejsce w którym odnajduję cień dzieciństwa i beztroskich chwil.






Po powrocie do domu zjedliśmy przygotowaną przez Olka chińszczyznę. Można by pomyśleć "Gotujący osiemnastoletni chłopak? To się nie może udać." A jednak! Przygotowany obiad był pyszny. Następnie graliśmy w Tabu. Śmiechu było co nie miara i ostatecznie nie ważne było nawet, która drużyna wygrała. Wieczór spędziliśmy na plaży, siedząc na kocyku. Zdjęłam buty i skarpetki, a dwie minuty później z powrotem znalazły się one na moich stopach. To nie był najlepszy pomysł, ponieważ piasek był niewyobrażalnie zimny :p




Kolejnego dnia odwiedziliśmy sklep Ikea. Zrobiłam zakupy, jakieś szklanki, ramki, foremki do muffinów, patelnię ;D , czekoladki Daim. Ogólnie rzecz biorąc trochę tego było, a wszystko pomieściłam do najcudowniejszej Letter Bag <3 Zjedliśmy pyszny i pożywny obiad, wypiliśmy darmową kawę, a w trakcie powrotu do domu wstąpiliśmy do sklepu po rzeczy niezbędne do urządzenia niezapomnianej "imprezy" (czytaj- alkoholizacji). Nie opowiem wam przebiegu tego wydarzenia, bo zwyczajnie jest za dużo wątków i nie ma się czym szczególnie chwalić :D Powiem tyle- nie zapomnę tego do końca życia. Gdy nastała już ciemność, ubrani w najprzeróżniejsze outfity wybraliśmy się na plażę.


Podobno to kot, ale kto wie jaka postać kryje się w tym stroju?

Pomińmy dzień trzeci, podczas którego niewiele się wydarzyło, poza obiadem w McDonaldzie i szukaniem żółtej wstążeczki.


Czwarty dzień był bardzo, bardzo intensywny. Razem z siostrą i wycieczką szkolną jej brata zwiedziłyśmy kawałek Gdańska razem z przewodnikiem. Przypomniało mi to moje szkolne wycieczki ;) W Sopocie się rozdzieliłyśmy i każda poszła w swoją stronę. Obrałam kierunek molo, bo jak to- "Być w Sopocie i nie iść na molo?". Miałam ogromnego farta, bo trafiłam na strefę Lay's. Najlepsi tancerze i super muzyka. Czego chcieć więcej? Spędziłam tam bardzo dużo czasu i na pewno nie był to czas zmarnowany :) Później spotkałam się ze swoją paczką i poszliśmy obejrzeć finał Pucharu Anglii. Po oczywistej wygranej Arsenalu nastał czas świętowania na plaży ( każdy może sobie wyobrazić jak to świętowanie wyglądało).






W niedzielę pozostało już tylko pakowanie, pożegnania i powrót do domu.
Podczas tego wyjazdu poznałam wiele wspaniałych osób, przeżyłam cudowne chwile i przemyślałam kwestie istotne dla mojego przyszłości. Na pewno nie zapomnę go na bardzo, bardzo długo.
Z tego miejsce chciałam serdecznie podziękować moim znajomym za niezwykle udane 5 dni. Pomimo wszystkich kłótni i zgrzytów- BYŁO CUDOWNIE :* DZIĘKUJĘ <3

PS. Piosenkę na początku posta dedykuję KOCHANEJ SIOSTRZE.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hej, w jakich sklepach najczęściej kupujesz ubrania ? Świetna stylówka :_)

ArtisticQueen pisze...

Ubrania głównie w H&M, ale zdarza się też, że w Reserved, C&A i Croppie, torebki w Mohito ;)